niedziela, 6 kwietnia 2014

retrospekcja z Hamburga/ chińskie smaki

Kuchnią, którą podczas pobytu na Erasmusie poznałam najdokładniej, okazała się kuchnia chińska. Wszystko to za sprawą
mojego współlokatora, który dzielił ze mną pasję to sportu i... jedzenia. Już w tradycji utarło się, że raz w tygodniu zajadaliśmy
się górą pierogów, najlepszych to jakie kiedykolwiek jadłam. Same godziny spędzone na ich lepieniu okazywały się najprzyjemniej
spędzonym czasem. Poza tym tony ryżu, hektolitry sosu sojowego, setki główek czosnku (mój współlokator jadł je jak
jabłka), a tego wszystkiego namiastkę pragnę Wam tu pokazać.
 
Słynne pierogi z kapustą, wieprzowiną, świeżym imbirem, szalotką
oraz mnóstwem chińskich przypraw tuż przed gotowaniem
 
 Po wyciągnięciu z wody
 
 Porcja pierwsza. Mój rekord to 34 pierogi w ramach kolacji.
Gdyby nie moje przyzwyczajenie do śniadań nie musiałabym
go wcale rano przyrządzać. Poczucie sytości zostało na długo.
 
Tradycyjny sposób podawania pierogów. Pierogi maczane w
mieszance sosu sojowego, octu balsamicznego, oleju sezamowego
oraz dużej ilości czosnku
 
 Chinese Spring Festival, więc obowiązkowo pierogi, ponadto nudle z bakłażana, tofu w pikantnym
 sosie z chili i szczypiorkiem, gotowana wieprzowina w mieszance sosu sojowego, octu balsamicznego,
oleju sezamowego oraz czosnku, kompot z owoców. Tak przyrządzony bakłażan to jedno z moich ulubionych
chińskich dań, zaraz po pierogach i... ah, wszystko jest tak pyszne, że niemożliwym jest ustalenie kolejności! 
Wykonałam go już wielokrotnie sama, także w przyszłości bardzo chętnie podzielę się przepisem.
Współlokator stwierdził, że przepis opanowałam lepiej niż oryginał.
 
 Makaron z batatów z wieprzowiną, podany z białym ryżem
 
Zdecydowanie trafiło do mojego top 3 razem z pierogami i bakłażanem. Dla mnie makaron
w towarzystwie mięsa mógłby stanowić już pełen posiłek, jednak według mojego współlokatora
nie jest to akceptowalne, więc w swoim urządzeniu do gotowania ryżu przyrządził go całe mnóstwo.
 Nie wiem czy byłam tak głodna po dłuższym wybieganiu, czy to staranne przyrządzenie mięsa,
 zalewanie go chińskim alkoholem na bazie ryżu czy pszenicy w celu pozbycia się smaku krwi,
 doprawienie sosem sojowym i całym szeregiem aromatycznych przypraw sprawiło, że w dwójkę
 rozprawiliśmy się z zawartością każdej miski. Jedyne co wiem, to że moim kolejny przystankiem
 będzie sklep z żywnością azjatycką i próba odtworzenia tego smaku.
 
W kolejnych postach zapraszam na krótki przegląd tego co ja gotowałam i piekłam
w ramach przybliżenia kuchni polskiej czy podziękowaniu za wspólne posiłki.
 
 

7 komentarzy:

  1. Ten Twój współlokator nieźle Cię rozpieszczał! A co do pierogów to podziwiam! 34 sztuki? Ja po 6 wymiękam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Te pierożki są świetne *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. to jak kto, ale ja to Ci zazdroszczę podwójnie. Dwie podróże w jednej- do Chin w Hamburgu. I wiedzy od współlokatora zaczerpniętej tej zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko brzmi dla mnie apetycznie, pozazdrościć takiego kompana do gotowania :D
    Ciekawi mnie ten makaron z batatów- to w Niemczech jest gdzieś do kupienia czy robi się samemu?
    Czekam na przepisy z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno musisz gdzieś go dostać. Wygląda jak ryżowy, zakupił go w sklepie azjatyckim. Myślę, że w takich typu sklepach i u nas go znajdziesz. Co prawda do tej pory widziałam głównie ryżowe, ale gdzieś już też widziałam i z fasoli mung, tapioki, więc może i ze słodkich ziemniaków gdzieś jest? :)
      Wyglądał podobnie jak ten: http://www.kuchnieorientu.pl/makaron-chinski/1003-makaron-z-batatow-slodkich-ziemniakow-tasiemki-500g.html

      Usuń
    2. Dziękuję, w takim razie poszukam jeszcze raz, ale chyba już wszystkie makarony ze sklepowych półek mam wypróbowane( z tapioki, fasoli też) a ten mi się w oczy nie rzucił, więc może w PL nie ma.. chyba muszę zakupić w internetowym bo jako fanka batatów ochoty nabrałam strasznej ;)

      Usuń
    3. Możliwe, że okaże się to jedynym rozwiązaniem jego zdobycia, jednak wydaje mi się, że przy tak przetworzonym sposobie otrzymania makaronu z batatów nie ma możliwości wyczucia w nim jego smaku. Bynajmniej ja go nie wyczułam. Smakował dla mnie identycznie jak ryżowy. Dla mnie właśnie najlepszą ich cechą jest, że same w sobie nie mają smaku, a doskonale chłoną go z dodatków. Tak właśnie było w przypadku tego sosu. Makaron idealnie wchłonął smak wieprzowiny oraz aromatycznych chińskich przypraw. :)

      Usuń