wtorek, 8 kwietnia 2014

retrospekcja z Hamburga/ polski fusion

W ramach podziękowania za możliwość odkrycia chińskiej kuchni, czasami czekających
po powrocie z uczelni gorących obiadów, ja także starałam się coś przygotować. Czasami
nawiązując do kuchni polskiej lub po prostu gotując to co oboje lubimy.
 
 Gulasz wołowy z pieczarkami i cebulą podany z pieczonymi ziemniaczkami
 
Steki wołowe, groszek oraz frittata z ziemniakami i mozzarellą
 
 Ryż brązowy, surówka z kapusty pekińskiej oraz fritatta z batatami i mozzarellą
 
Kurczak z panierce z płatków kukurydzianych, pieczone bataty oraz groszek w pistacjach
 
Chiński bakłażan przyrządzony tym razem przeze mnie (w skrócie: sos ostrygowy, sos sojowy,
pasta z soi fermentowanej, przecier pomidorowy, chili oraz czosnek) w towarzystwie
białego ryżu z dodatkiem kaszy jaglanej oraz frittata z ziemniakami, groszkiem i mozzarellą
 
 Pieczony pstrąg z masłem, czosnkiem i pietruszką podany z brązowym ryżem oraz szpinakiem
 
Pszenne nudle z kurczakiem w sosie ostrygowym z pieczarkami i cebulą, brokuły
 
Zupa warzywna z wołowiną
 
Przekształcona na drugi dzień w zupę pomidorową z lanymi kluskami
 
By przybliżyć polskie wypieki tradycyjny sernik z niemieckiego twarogu.
W smaku bardzo dobry, nie mniej jednak serniki na polskim twarogu
są o niebo lepsze.
 
Tradycyjny chleb na zakwasie oraz drożdżowe rogaliki z marmoladą oraz jagodowym lukrem.
Współlokator tak je pokochał, że musiałam je piec co najmniej raz w tygodniu.
 
Tymczasem zbieram coraz więcej polskich inspiracji śniadaniowych, wciąż
wykorzystując zakupione w Niemczech produkty. A za Hamburgiem...
 
tęsknię!
 

7 komentarzy:

  1. Dzis tyle dobrego zawrót głowy ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne propozycje obiadów ! :D samo zdrowie na talerzu <3

    OdpowiedzUsuń
  3. hej! a jak z Twoją aktywnością na erazmusie? biegałaś w niemczech?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko byłam "na miejscu", nie robiliśmy sobie żadnych wycieczek do innych miejscowości czy krajów, ćwiczyłam do 6 razy w tygodniu, jak zawsze. Biegałam ok. 2 razy w tygodniu, ćwiczyłam na siłowni, którą miałam akurat w akademiku czy po prostu na "dywanie". Czasami udałam się na basen, a wieczorami w ramach relaksu dla zmęczonego ciała praktykowałam jogę. :) Dla mnie jest to przyjemność i chwila dla siebie, także nigdy nie było problemu by wśród mnóstwa obowiązków czy erasmusowych rozrywek znaleźć ją dla siebie. :)

      Usuń
  4. ale pyszności tam jadłaś! <3

    OdpowiedzUsuń