środa, 2 kwietnia 2014

Porto, Braga i Guimarães/ portugalskie smaki

Erasmus. To nie tyle co nowe doświadczenia akademickie, ale wspaniałe znajomości z przeróżnych zakątków świata,
nieznane dotąd obyczaje oraz smaki. Już wracając do Polski ciężko mi było pohamować łzy. Jednak to co przeżyłam na
zawsze ze mną pozostanie, a nowe przyjaźnie przetrwają i skłonią do nowych podróży.
 
Tymczasem jedna z nich. Południowa Europa, słoneczne Porto,
wzburzony ocean i chwila wytchnienia w sesji egzaminacyjnej.
 
 
 Kierunek Porto
 
Pierwszy portugalski posiłek arroz de pato, czyli
zapieczony smażony ryż z mięsem kaczki oraz chorizo
 
Arroz de pato w pełnej okazałości
 
Braga, w drodze do Bom Jesus...
 
 ...po niekończących się schodach
 
By uzupełnić zapasy energii Francesinha
i Super Bock sprawdzały się najlepiej
 
Będą w Portugalii nie można jej nie spróbować. Słynna Francesinha to kanapka z kilkoma
rodzajami mięsa, otulona serem, zapieczona z jajkiem i polana piwnym sosem, "tradycyjnie"
 serwowana w towarzystwie frytek. Jakkolwiek pyszna, totalnie zaburzyła mój obraz przepełnionej
 owocami morza kuchni portugalskiej. Nigdy nie spodziewałabym się, że Portugalczycy to tacy
 mięsożercy, którzy w godzinach 21-22 dopiero rozpoczynają kolację, nie stroniąc od ciężkich dań.

 Spotykane na każdym kroku Pastéis de nata, czyli tradycyjny portugalski wypiek w postaci
jajecznej tarty (mi przypominało ciasteczko francuskie z waniliowym budyniem)
 
 Najpiękniejszy widok na Porto
 
 i portugalskie piwnice z winem
 
 W tym jedna z nich odwiedzona przez nas
 


 Dzieło Rema Koolhaasa Casa da Música
 
 Miejsce porannego wypoczynku
oraz popołudniowego i wieczornego relaksu


 
 Teraz w Polsce z radością wracam wspomnieniami do tamtych dni.
Powoli odnajduję się w starej rzeczywistości, gdzie na publikację
czeka jeszcze mnóstwo śniadań z Hamburga.

8 komentarzy:

  1. Pozazdrościć tylko! Zawsze chciałam tam pojechać ;)
    A tam na zdjęciu to Ty jesteś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem na dwóch zdjęciach tyłem. :D Na zdjęciu z Francesinhą jest koleżanka z Portugalii, którą poznałam na Erasmusie w Hamburgu. Podczas tego też pobytu, wybrała się na parę dni do domu i zaprosiła mnie i kilku znajomych do siebie. :)

      Usuń
  2. podziwiam ludzi, którzy mieszkają dłużej w innym miejscu. moja siostra spędziła rok w londynie, a mi wystarczyły dwa tygodniowe wyjazdy, żeby płakać za tym miastem. a w portugalii byłam kiedyś na dwutygodniowych wakacjach i też wspominam bardzo miło ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, świetne doświadczenie! wspaniała przygoda i dużo miłych wspomnień :) bardzo fajna sprawa, jak widać warto się zgłaszać i poznawać nowe, nam nieznane miejsca, którą zostawią w nas mnóstwo przyjemnych wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę. Odwagi, możliwości wyjazdu. I tego, co Cię czeka. Powodzenia, korzystaj z życia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jedno jest pewne - podróże to najpiękniejsza rzecz i osobiście gotowa byłabym wydac na nie sporo kasy i mam nadzieję, że kiedyś zwiedzę nieco świata :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z jednej strony ten wyjazd jest świetnym doświadczeniem, szkołą życia, możliwością zobaczenia czegoś nowego i wielką przygodą. Ale nieobecność rodziny przeraża ...
    Podziwiam Cię za odwagę ;)

    OdpowiedzUsuń