sobota, 6 kwietnia 2013

_209


Ciepłe mleczne bułeczki z chrupiącą amarantusową skorupką podane z masłem i dżemem truskawkowym
Warm milky butter buns with crunchy amaranth served with butter and strawberry jam

ricottą i dżemem truskawkowym
ricotta and strawberry jam
 
Delikatne, puszyste, do odrywania. Polecam ze szklanką mleka.

17 komentarzy:

  1. Dzieciństwo się przypomina... ;)
    P.S. Ostatnio mam problemy z blogiem (posty nie wyświetlają się obserwatorom) i tymczasowo założyłam drugiego. Zapraszam Cię na niego :) : http://justbreeakfast2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciepłe mleczne bułeczki! Hej, wpadam na jedna, szybko, zanim wystygną! Pochłaniałam je hurtowo w dzieciństwie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ale miałam końcówkę świeżych drożdży i wystarczyło tylko na te dwie do śniadania. Nie mniej jednak zapraszam, chętnie zrobię następne. Będą w sam raz, świeże i cieplutkie. :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. dołączam się do pytania ;) cudowne są ;)

      Usuń
    2. Pewnie. :)

      Na dwie bułeczki ze śniadania:
      1 szkl. mąki (użyłam pszennej tortowej i orkiszowej jasnej (typ 700) w proporcji 1:1,
      można jednak użyć w całości mąki pszennej)
      1/3 szkl. mleka
      15 dag drożdży
      2 łyżki masła
      1 łyżeczka miodu
      spora szczypta soli
      na wierzch: jajko, odrobina mleka, syrop klonowy i popping z amarantusa

      Mleko delikatnie podgrzać (ma być ciepłe, nie gorące), dodać łyżeczkę miodu oraz drożdże. Odstawić na chwilę do spienia się drożdży. Następnie połączyć z mąką i doprawić solą. Zagnieść energicznie ciasto i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1h (do podwojenia objętości). Jeśli chcemy zaoszczędzić czas rano, można przygotować ciasto wieczorem i schować do wyrośnięcia na noc do lodówki. Ja tak uczyniłam. Rano wyciągnęłam tylko ciasto, ponownie zagniotłam, uformowałam dwie bułeczki i umieściłam je w formie do pieczenia z lekką przerwą między nimi na wyrośnięcie. Odstawiłam na kilka minut, by ciasto chwilę odpoczęło. Wierzch posmarowałam roztrzepanym jajkiem z odrobiną mleka i syropem klonowym oraz posypałam poppingiem z amarantusa. (Oczywiście nie zużyłam całego jajka na dwie bułeczki, więc resztę pewnie wykorzystam w najbliższym czasie do smażenia jakiś placków). Bułeczki piekłam ok. 20 minut w 180st.

      Usuń
    3. Genialne :)
      Muszę takie upiec!

      Usuń
  4. jej, na pewno musiały smakować wyśmienicie. :) i świetnie, że przepis jednoporcjowy!

    OdpowiedzUsuń
  5. o rany już wyobrazam sobie ich smak *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądają jak z obrazka (sic!). Musiały być takie puszyste, delikatne.. i ta skórka! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. puszyste bułeczki z masełkiem i dżemem - bosko !!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej :)
    mam pytanie, jakiego używasz oleju kokosowego?
    Chciałabym kupić, ale jest dość drogie i chcę kupić jak najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jest to najtańszy interes, bo oczywiście najlepszy jest nierafinowany tłoczony na zimno. Tylko taki pachnie kokosowo. Jest świetny ze względu na swoją szeroką gamę zastosowania. Na co dzień jednak używam oleju rzepakowego, oliwy i masła, dlatego zakupione 200ml oleju kokosowego mam już od wakacji. Olej ten używam przeważnie tylko do dań tajskich, curry, bądź wypieków, którym chcę nadać kokosowy aromat. Świetne są także uprzednio podprażone, przed ugotowaniem, płatki owsiane bądź kasza jaglana.
      Mój obecnie posiadany to taki: http://allegro.pl/olej-kokosowy-ext-virgin-bio-200ml-i3116467424.html

      Usuń
    2. Dziękuję :)
      Rozjaśniłaś mi teraz ten kokosowy świat :)

      Usuń
  9. Muszę takie zrobić *.* Ze szklanką mleka ♥ Marzą mi się!

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam ciepłe wypieki ;d mniam

    OdpowiedzUsuń